Krystyna Ilmurzyńska
Przestrzeń otwarta. Konkursy   

[…] Pustka placu Defilad sprawia wrażenie, że w centrum Warszawy czas się zatrzymał. W sytuacji, gdy pozostałe części miasta uległy daleko idącym przekształceniom, przede wszystkim intensyfikacji zabudowy, tutaj wciąż jeszcze trwa stan transformacji. Plac Defilad jest miejscem, może ostatnim w Warszawie, w którym „ciągły brak ciągłości” skutkuje trwałym niedokonaniem i stabilizacją swoistego status quo w „ciepłej tymczasowości”, dając rozkosz wciąż nieograniczonych spekulacji. Długotrwałość tego stanu, który można datować od lat 60. XX w., sprawia, że mimo realnego już zaawansowania procedury zagospodarowania otoczenia PKiN wciąż wydaje nam się, że jeszcze nic nie jest przesądzone.
Joanna Kusiak doszukuje się uzewnętrznienia heglowskiego ducha czasów w chaosie transformacji miast Europy Środkowo-Wschodniej. „Zresztą, czyż sam Zeitgeist [pyta] nie jest tylko bardziej wymyślną nazwą dla dominującej (w danym okresie) ideologii?”. Henryk Drzewiecki interpretuje związek chaosu i ideologii jednoznacznie: „jeżeli podmiotem gospodarowania nie jest człowiek, obywatel, a jedynie kapitał widziany przez pryzmat globalizacji, to bezład staje się swoistym korporacyjnym ładem wykluczeń”. Ów bezład jednak, doprowadzony do intensywności znanej ze śródmieść dzisiejszych metropolii, przeradza się w przestrzenny porządek. Wobec złożoności ograniczeń występujących w centrum miasta ład przestrzenny staje się nieodzownym instrumentem do zrealizowania jakiegokolwiek innego ładu. Trwanie pustki placu Defilad i celebrowanie jej przez środowiska aktywistów i intelektualistów może być więc interpretowane jako wyraz biernego oporu wobec „ładu korporacyjnego”. W miastach historycznych plac – czy to agora, czy średniowieczny rynek – był wyrazem wspólnoty obywateli miasta, wyrażał ich siłę we wspólnym działaniu. Celebrowanie placu odczytuję nie jako tęsknotę za minionym, lecz wyraz przekonania, że zabudowa może tam powstać wyłącznie za sprawą sił ponadlokalnych, zewnętrznych w stosunku do miasta. A więc samo powstanie tkanki miejskiej, jaka by nie była, będzie wyrazem panującej ideologii i materialnym utrwaleniem systemu, w przeciwieństwie do doraźnie użytkowanej i zagospodarowywanej pustki, która okresowo spełnia potrzeby obywateli miasta. Pustka staje się swoistym zwycięstwem w walce o „prawo do miasta” obywateli, którzy nie dysponują mocą potrzebną do budowania.
Jeśli pomyślimy o tym, co jest ulotną cechą przestrzeni warszawskiej naszych czasów, odpowiednikiem tego, co chcielibyśmy przywołać z przeszłości, bardzo prawdopodobne, że będzie to nie chaos, lecz celebrowana dziś tymczasowość zmaterializowana na placu Defilad. Jego wartość leży więc w jego paradoksalnej trwałości – staje się on pomnikiem zmian dlatego, że opierał się im najdłużej.

K. Ilmurzyńska, Przestrzeń otwarta. Konkursy, w: Miejsca trudne – transdyscyplinarny model badań. O przestrzeni placu Piłsudskiego i placu Defilad, Warszawa 2019, s. F-197-198.

(Ilustracja: Plac Defilad podczas V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie, fot. Z. Siemaszko, 1955, NAC, 51-377-3)