Andrzej Skalimowski
Fiasko placu. Kontekst

[…] Przez cały okres Polski Ludowej gmach Pałacu Kultury i Nauki wraz z placem eksponującym go kompozycyjnie były głównym punktem odniesienia dla dalszej przebudowy śródmieścia. Wszystko, co powstawało w jego sąsiedztwie, było podporządkowane próbom zrównoważenia jego skali. Centrum było tworzone sukcesywnie przez realizację czterech ścian urbanistycznych oraz osi najważniejszych alei Warszawy, otaczających Pałac ze wszystkich stron. To się w pewnym stopniu udało, ale konflikt miasta z kompleksem pałacowym ma swoją kontynuację do dnia dzisiejszego.
Przyczyn niepowodzenia można wymienić kilka. Najważniejszą był fakt, że budowa socrealistycznego śródmieścia została przerwana w pół drogi. Czas obowiązywania doktryny przypadł w Polsce na lata forsownej industrializacji, wymuszonej realiami zimnowojennymi. Rozrzeźbione, bogato dekorowane elewacje były zbyt kosztowne jak na możliwości powojennej gospodarki. Budowa pałacu zmonopolizowała także zamówienia na szlachetny budulec z polskich kamieniołomów, zaangażowała rzesze fachowców, robotników i rzemieślników. Tocząca się równolegle odbudowa Starego Miasta wyczerpała możliwości kadrowe. Co więcej, rozmach inwestycji pałacowej przyczynił się bezpośrednio do wstrzymania budowy głębokiego metra w Warszawie.
Równie ważnym wydarzeniem – w szerokim kontekście politycznym – była śmierć Józefa Stalina, z którego inicjatywy rozpoczęto budowę pałacu. W roku 1951, w którym rozpoczęto projektowanie gmachu, polski stalinizm osiągnął swoje apogeum. W 1955 – słychać było pierwsze głosy krytyczne, które rok później przybrały formę oficjalnej destalinizacji. Poluzowanie gorsetu ideologicznego wpłynęło bezpośrednio na zagadnienia estetyczne, doprowadzając w końcu 1954 roku do faktycznego odrzucenia realizmu socjalistycznego jako metody twórczej. W związku z tym architektura wieżowca i konkursy na jego otoczenie stały się anachroniczne. Osłabieniu uległa także ideologizacja społeczna oraz przestrzeni publicznej, której narzędziem miał być pałac z rozległym placem zgromadzeń. […]
Fiasko socrealistycznego śródmieścia Warszawy, które z ulgą przyjęli architekci, dla wielu mieszkańców Warszawy było rozczarowaniem (nie wiedzieli wówczas, że kolejne lata ten stan pogłębią). W znajdującym się po wojnie w stanie śmierci klinicznej mieście, wcześniej celowo degradowanym polityką budowlaną rosyjskiego zaborcy, zaawansowany konstrukcyjnie wieżowiec był powodem do dumy. Ponad dwustumetrowy gmach wyrastający w środku miasta – podobnymi mogły się pochwalić wyłącznie Moskwa albo miasta amerykańskie – był symbolem nowoczesności. Z punktu widzenia ideologii jego socrealistyczny kostium był stylem „postępowym”, czyli także nowoczesnym. Rozległy plac – agora spotkań, obudowany budynkami mieszkalnymi i pawilonami dworcowymi, bez wątpienia zorganizowałby centrum miasta. Wypadające na niego trasy komunikacyjne i widokowe powiązałyby tę przestrzeń z sąsiednimi rejonami miasta, upodabniając wprawdzie Warszawę do miast sowieckich, ale tworząc jednorodnie i konsekwentnie skomponowaną przestrzeń, której nie udało się osiągnąć do czasów dzisiejszych.

A. Skalimowski, Fiasko placu. Kontekst, w: Miejsca trudne – transdyscyplinarny model badań. O przestrzeni placu Piłsudskiego i placu Defilad, Warszawa 2019, s. E-176-177.

(Ilustracja: Plac Defilad w trakcie kiermaszu z okazji święta „Trybuny Ludu”, fot. G. Rutowska, 1978, NAC, 40-8-78-6)